ĚÎÂŰ CÂĹŇÓ

Çŕőîäíĺďŕëĺńęŕ˙ ěîâŕ


/ Anna Engelking/

Śladami Józefa Obrębskiego po 60 latach. Raport z rekonesansu terenowego na Polesiu

 

0.     Uwagi wstępne

«Ludzie Polesia — w swej przeważającej masie — nie są ani Ukraińcami, ani Białorusinami. Przestają być Poleszukami. Stają się. ludem bez ojczyzny» — taką konstatacją kończy Józef Obrębski swój artykuł Problem etniczny Polesia (Obrębski, 1936b, s. 21). Podejmując, po 60 latach, badania etnosocjologiczne «śladami Józefa Obrębskiego», postawiliśmy sobie takie samo, jak on, pytanie — mianowicie: kim są dzisiejsi ludzie Polesia? To pytanie podstawowe — pytanie o poleskie poczucie tożsamości — daje się rozbić na kwestie szczegółowsze, których przedstawienie jest celem tego artykułu.

W latach 1993—1996 odbyłam z grupą studentów (etnologów i socjologów z Uniwersytetu Warszawskiego) cztery rekonesansy terenowe na Polesiu, podczas których dotarliśmy do 13 miejscowości spośród tych, w których Józef Obrębski prowadził badania w latach 1934—1937. Były to Olmany i Koszara Olmańska w rejonie stolińskim, Czuczewicze, Hock, Łuhy, Dworec, Oziernica i Wólka Wtoraja (dawniej Kołtunowata) w łuninieckim, Bobrowicze i Hutka w iwacewickim (Tupiczyce i Wiado, w których Obrębski zebrał sporo materiałów, zostały spacyfikowane w czasie okupacji niemieckiej i dzisiaj nie istnieją) oraz Maciejewicze, Horyzdrycze i Koziszcze w rejonie kobryńskim. Poza tym nasze rekonesansy obejmowały też miejscowości, w których Obrębski nie był; m. in. Wielemicze, Olpień i Olszany w rej. stolińskim oraz Kaczanowicze, Płoszczewo i Kudrycze w rej. pińskim. Badania będą kontynuowane.

1.     Pierwsze pytanie szczegółowe: gdzie jest Polesie?

Kiedy rozmawiamy dzisiaj z mieszkańcami wsi kołchozowych na Polesiu o ich regionie, próbując się dowiedzieś, gdzie leży i jaki obszar zajmuje, odkrywamy przede wszystkim, że na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Odpowiedzi są różne, i co więcej — wieloznaczne.

1. 1. Nie tutaj...

Podobnie jak Obrębski spotkaliśmy się z odnoszeniem nazwy Polesie do obszaru innego niż własny; przerzuca się ją na teren, zamieszkały przez bliższych lub dalszych sąsiadów. A więc — Polesie jest nie tu:

Polesie od Pińska po Brest, do Polszczy bliże. f Olmany, rej. stoliński]

Z jednej z rozmów w Dworcu (kołchoz «Rosija», rej. łuniniecki) wynikało, że Polesie jest wszędzie, tylko nie tu. Rozmówcy, u których wisiała na ścianie mapa Białorusi, pokazali nam jako Polesie obszar prawie całej Białorusi łącznie z przygranicznymi terenami Ukrainy i Rosji — «wszystko, co zielone». «Zielone» nie obejmowało jedynie rejonu łuninieckiego:

[etnograf:] Tutaj luninieckij rajon, to właśnie nazywało się Polesie?

[gospodarz:} O, nie!

[gospodyni:] Nie, daloko Polesie!

[gospodarz:] Daloko... Polesie etopoczti do etoj... nazywałoso... poczti do Lwowa...

[etnograf:] Tam na południe?

[gospodarz:] No, da, da, na Ukrajinu.

[gospodyni:] O, toż Biełaruś to w nas wsia, o, to Bielaruś, o... [pokazuje na mapie, wiszącej na ścianie]. To bielaruska karta... I wot eta Polesie uo, to, to wsio Polesie.

[etnograf:] Za Prypecią?

[gospodarz:] Da, za Prypjaciu Polesie, eto na Ukrajini, i tut ono poczti do Bresta dochodzić, Poleśsie. A siudy, o, to do Baranowicz.

[etnograf:] Aha, aha...

[gospodyni:] Wo, to uo, nu, zielone, uo, widzicie hetoż baloto wsio, niskaje heta... I wsio heta Polesie.

[gospodarz:] A w etu storonu, ot, siifdy, o, to o Homel, o. I ot, o, siudy, tut Bransk, o — eto wsio Polesie było.

[etnograf:] A tu wokół Łunińca jak się nazywało, te strony?

[gospodarz:] Kolo Łunińca?

[etnograf:] Tak, tu u was.

[gospodarz:] Łuninieckij rajon i wsio.

Bywało, że słyszeliśmy krótkie, stanowcze sformułowania, że Polesia tu nie ma i już. Jakby ta nazwa nic ludziom nie mówiła, jakby była im nieznana:

[rozmówczyni:] U nas Poleśsia nie ma.

[etnograf:] A jak nazywajuć hety wioski tut?

[rozmówczyni:] Wólka Wtoraja i wsio.

[etnograf:] I wsio?

[rozmówczyni:] I wsio. I Haly Bór, i bolsze niczoho. A Poleśsie to niedzież je... kalchoz «Poleśsie». A dzie on je? W luninieckom rajonie...

[etnograf:] A jak nazywajecca wasz kalchoz?

[rozmówczyni:] «Razświet». A «Rasija» to Dworec i Wiczyn. [Wólka Wtoraja, rej. luniniecki]

1. 2. Tak, właśnie tu, ale...

Ale bywało też dokładnie na odwrót: dowiadywaliśmy się. od rozmówców, że Polesie jest tu — właśnie tu, gdzie jesteśmy. Co ciekawe, deklaracje takie słyszeliśmy nawet w tych samych wsiach, w których część naszych rozmówców nie identyfikuje się z Polesiem:

Polesie tu u nas, zapadnę Polesie. [Wielemicze, rej. stoliński]

czy:

My sczitajemsa Polesie, eto same zabite Polesie, uże w końce. Tuda uże, każem, Rosija, tuda Ukraina, a my samo Polesie. [Olmany, rej. stoliński]

Ale jeżeli wnikamy głębiej, niejednokrotnie okazuje się, że autorzy takich stanowczych deklaracji, utożsamiających ich miejscowość z Polesiem, mają bardzo niejasne wyobrażenie o jego szerszym obszarze:

[etnograf:] Nam skazali, szto Polesie to tam dalsze.

[rozmówczyni:] Eee, wsie Palesie, wsie tutaj. Pińsk sama Palesie. Uże Homyl, eta uże za hranicaj. [Wielemicze, rej. stoliński]

albo:

[etnograf:] Czy tu jest Polesie?

[matka] Da, da, eto Paleśsie.

[córka] Eta hlubinka Paleśsia.

[etnograf:] Hlubinka?

[matka] Kto, my?

[córka] Nie, iii homelska...?

[matka] Homelska?

[córka] Homelska budzie.

[etnograf:] Tak dzie hę ta sama hłubinka Paleśsia?

[córka] Ja dumaju, i stoliński rajon hlubinka, i my. No nie Homelszczyna. [Wólka Wtoraja, rej. luniniecki]

1. 3. Bo — co to właściwie jest Polesie!

Bywa i tak, że nie tylko zakres nazwy Polesie jest dla rozmówców niejasny, ale sama nazwa Polesie jest im słabo znana, niewiele im mówi. Często wiążą ją wtedy z wyrazami o podobnym brzmieniu, kojarząc np. z lasami albo z Polską. Notujemy więc rozmaite etymologie ludowe:

1. 3. 1. Nazwa Polesie pochodzi od lasu:

[etnograf:] Pacziemu tak nazywajetsa?

[rozmówca:] Dumaju liesa, liesa, no, liesa.

[etnograf:] Mnogo zdieś liesow było?

[rozmówca:] Da, teraz niemnożko poosuszywali. [Olmany, rej. stoliński]

albo:

[etnograf:] Czy tutaj mówią,, że to jest Polesie?

[rozmówczyni:] Poleśsie? No, Polesie, no toż, o, tuta lesa, no, u nas tyje, no, to ono i nazywajetsaż Poleśsie, no. Pójdziesz, w kruh żeż liesa, tam bolota, no, po klukwu tu krosnu chodzim, o, po czornuju chodzim, da bierom... [Olmany, rej. stoliński]

1. 3. 2. Nazwa Polesie pochodzi od blota lub niziny:

[etnograf:] Szto takoje znaczyć «Palesie»?

[rozmówczyni:] Pińskie balata... Liesa takije, niziny. Woda mocno zalewała tutaj. Mocna, mocno. Ot i Polesie. [Wielemicze, rej. stoliński]

albo:

[etnograf:] Nazwa Polesie adkul?

[gospodarz:] Polesie?

[gospodyni:] Polesie?

[gospodarz:] Iii szto ono po lesu rozpo..., rozbite, iii dążę...

[gospodyni:] Może samo niska miesto Poleśsie, szto hołota...

[gospodarz:] Niskie, to i samo soboju rozumiejecca, niskie: Polesie, i nazywałoś. [Dworec, rej. luniniecki]

Co ciekawe, te etymologie ludowe znaj duj ą potwierdzenie w ustaleniach językoznawców. Za słowiański źródłosłów słowapolesie uznają oni — po prostu — prasłowiański lest', wersja bałtycka mówi o pochodzeniu polesia od pala, palios, pelese, pelyso, co znaczy "błota", "błotnisty las", a także "wielkie błota" (Czakwin, 1989, s. 378).

1.     3. 3. I wreszcie trzecia możliwość: nazwa Polesie pochodzi od Polski:
[rozmówczyni:] Polesie, to naprimier: eta Polszcza eta Polesie,
[etnograf:] Tutaj gdzie Polszcza była, tutaj Polesie?
[rozmówczyni:] No. [Wielemicze, rej. stoliński]

I od razu zaprzeczenie — w innej rozmowie w tych samych Wielemiczach: [etnograf:] Polesie jest na Białorusi czy na Ukrainie też jest? [rozmówczyni:] Na Ukrainie toże, Ukraina toże była czaść pod Polszczoj. Do tego momentu mogłoby się wydawać, że mamy tu właśnie do czynienia z utożsamieniem Polesia z Polską. Ale dalszy ciąg wywodu rozmówczyni przeczy temu: [rozmówczyni:] Nawierna nie Polesie. Nie, Ukraina. Nawierna nie. Dopytujemy więc:

[etnograf:] To Polesie tam, gdzie Polska była? [rozmówczyni:] Nie, nie. Za Horodno nie Polesie. Nie, nie...

A zatem, sytuacja, z jaką mamy do czynienia, nie jest prosta. Wyobrażenia dzisiejszych ludzi Polesia o ich ojczyźnie są, po pierwsze — różne od naszych, po drugie — bardziej skomplikowane niż przedstawiał je Józef Obrębski, i po trzecie — niejednoznaczne. Aż kusi, żeby określić je jako niespójne czy wewnętrznie sprzeczne, ale ocena taka byłaby najprawdopodobniej dużym uproszczeniem; warto więc raczej założyć, że wyobrażenia te rządzą się własną wewnętrzną logiką, której jeszcze nie odkryliśmy.

2.     Druga kwestia szczegółowa: problem grup etnicznych

Nazwa Polesie i pojącie "Polesie" -— pojęcie regionu — to kategorie myślenia kultury wysokiej, kultury pisma. Kultury administratora, polityka, historyka, etnografa. Nie są to kategorie właściwe oralnej kulturze ludowej, nazwy i pojęcia «oddolne». Jeżeli pójdziemy tym tropem, możemy nawet postawić hipotezę, że właśnie dlatego nie uzyskujemy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie pierwsze, ponieważ jest to pytanie źle adresowane, kierowane do odbiorcy, który myśli innymi kategoriami. A w każdym razie również innymi — kategoriami lokalnych grup etnicznych, jak powiedziałby Józef Obrębski, nie zaś kategoriami narodowymi, które operuj ą pojęciami ze sfery ideologicznej i administracyjnej.

Obrębski pisał: «Polesie nie stanowi jakiegoś jednolitego bloku. Rozbite jest ono na szereg odłamów lokalnych, których jest tak wiele, że dokładne ich zbadanie i opisanie byłoby wprost chyba niepodobieństwem. [...] Ludność rozróżnia tu najrozmaitsze grupy lokalne, które wyodrębnia na zasadzie drobnych różnic w mowie, stroju, charakterze okolicy i zwyczaju» (Obrębski, 1936b, s. 11, 10).

Podział dzisiejszych mieszkańców Polesia na «odłamy lokalne», przejawiający się jako silna identyfikacja przede wszystkim z własną wsią i kołchozem, dużo słabsza natomiast z szerszą okolicą, narzuca się uwadze współczesnego badacza Polesia od pierwszych chwil pobytu we wsi. Nie jest to zresztą żaden ewenement; z przedstawicielami klasycznych grup etnicznych, grup pozostających na etapie przednarodowym, mamy do czynienia przecież nie tylko na Polesiu.

Jak zatem przedstawia się autoportret - - wizerunek «oddolny» — dzisiejszych Poleszuków? Jakimi etnonimami określają sami siebie?

Spotkaliśmy się z dwoma rodzajami etnonimów. Są to nazwy neutralne i przezwiskowe.

Nazwy neutralne «są to określenia geograficzne, nie etniczne» (Obrębski, 1936b, s. 11). Pochodzą od nazwy wsi --a więc: Olmańcy, Strużanie, Wielemickie, Biełohuszanie, Dworczanie, Brodniczanie, itd. Często nawet nie tworzy się derywatów od nazwy wsi, tylko mówi po prostu: Olmany, Struga... Tak mieszkańcy Olman, Strugi, Wielemicz, Dworca określają się na co dzień; te nazwy identyfikują ich i odróżniają od sąsiadów. Czasem funkcjonuj ą też jeszcze dawne określenia klasowe: muzyki, szlachta:

Olmańcy każuć na nas, tak na wsiech. Tam Olmańcy, tam Koszara, tam Zlażje, tam Jamne tudy dalej, tam Struha, dążę tudy Korowiczy, da Stolin... [Olmany, rej. stoliński]

My Wielemickie. To muzyki, to szlachta, tam Turskoje, Szybuki... [Wielemicze, rej. stoliński]

Nazwy przezwiskowe natomiast, to jak wiadomo, określenia ośmieszające sąsiadów. Bywają również z żartobliwym dystansem odnoszone do siebie:

[rozmówczyni:] Moguny żywuć u Wólki, jich nazywajuć tak, Moguny. A tam Brodnica -tam użo Sowy.

[etnograf:] A czoho Moguny?

[rozmówczyni:] Eta takije Mohuny adstale, takije ciomnyja, aby jakija. A tam, wozie Dwarca to eta Sowy. A Każanharadok Siekaczy. Toczna Każanharadok — zawucca Siekaczy. [Wólka Wtoraja, rej. luniniecki]

Jedno wydaje się pewne — nazwy te, czy to neutralne czy przezwiskowe, nigdy nie są mylone ani też stosowane zamiennie. Nie ma wątpliwości, co jest «imieniem», a co «przezwiskiem». Mieszkańcy Wólki to Wólczanie; tak nazywają się sami i tak nazywają ich sąsiedzi. Przezwiska Wólczan — Moguny — używają równie dobrze ich sąsiedzi, jak i oni sami, kiedy chcą nazwać nieneutralnie, kiedy po prostu... chcą przezwać.

Oto fragmenty charakterystycznej rozmowy, prezentującej «Poleszuka jako członka grupy etnicznej». Dwie kobiety z Olman, świekra i synowa, przedstawiają etnografowi swoją tożsamość olmańską. Taka samoidentyfikacja wydaje się całkowicie im wystarczać: «grupa etniczna» jest wszak dla jej członków całym światem. Szersza identyfikacja (z regionem, z państwem, nie mówiąc już o narodzie) nie służy w tym świecie niczemu, nie jest mu potrzebna. Szerszy świat postrzegany jest przez pryzmat wioski, widziany kategoriami olmańskimi:

[synowa:] Ja narodziłaś, tut i żywu. Nikuda nie wyjeżdżała, niczoha, jak narodziłasa, da na tom samom mieście i żywu.

[etnograf:] A można skazać, szczo zdzies żywut Poleszuki?

[synowa:] Poleszuki? A ja znaju... mo..., nie, ja znaju, jak... Ja wam, jak skazać, ja i sama nie znaju (śmieje się). Cy to Poleszuki, cy to... Mo nie, u nas tak nie nazywajuć.

[etnograf:] A jak was nazywajuć?

[synowa:] Mienie?

[etnograf:] No, tut, życharou Olman.

[synowa:] Jak, po imiu, ci jak, ci...?

[etnograf:] No, tak usich. Ci Olmańcy, ci...

[synowa:] Olmany!

 [świekra:] Olmany, no. Olmancy, każuć, na nas, wsiech, tak na wsiech. [...J

[etnograf:] A tut muzyki, ci szlachta, ci bojary?

[świekra:] Muzyki u nas, dzierewnia eto. [...] Za etoj reczkoju, eto tam szlachta nazywajecca, to tam Koszara, da każuć szlachta na nich.

[etnograf:] A szto heta znaczyć - szlachta?

[świekra:] A ja znaju...

[synowa:] Wot, na was każecie Polaki, na nas Olmancy, na tych szlachta, tak, o, onoż i howorycca. [...]

[etnograf:] A gdzie żywut Paleszuki?

[świekra:] Ja znaju, dziel Mo niedzie i takie nazwańje je... A u nas p oka nie.

[synowa:] Nazywajuć po siołach. No. O, to każetsa, Horodok, mo niedzie tam i nazywajutsa... to Horodczuki, to Dubojcy, to Bieluszanie...

[świekra:] U was nazywajuć Polszcza... Wasze sieło Polszcza nazywajuć, a nas - Olmany. To tak żeż skroś.

[etnograf:] A kak nazywajetsa wasza wiera?

[świekra:] No, jak nasza wiera nazywaj etsa... ? [...]

[synowa:] No, ja znaju jak naszu wieru...? A waszujak nazywajuć?

[etnograf:] Ci polska, ci katoliczeska, tak nazywajuć...

[synowa:] No, to nasza, mo, o, jak kazać wam... No, olmanska wiera, ja znaju jak...

[świekra:] Boh jeho znaj e światy... Bohjeho światy znaj e!

3. Pytanie trzecie: czy Poleszucy w ogóle istnieją?

3.1. Brak identyfikacji regionalnej

Jeżeli Polesie jest nieuchwytne, a mieszkańcy tak nazywanego obszaru identyfikują się z «odłamami lokalnymi», a nie z całym tym obszarem, to może Poleszuków po prostu nie ma?

Z przytaczanych już wyżej stwierdzeń Józefa Obrębskiego: «ludzie Polesia [...] przestają być Poleszukami. Stają się ludem bez ojczyzny» (Obrębski, 1936b, s. 21) wynikałoby, że ludzie ci kiedyś Poleszukami byli.

Nasuwa się pytanie: czy rzeczywiście? Czy kiedykolwiek mieli tożsamość regionalną, ponadlokalną? Poleszucy to przecież, podobnie jak Polesie, nazwa nadana przez reprezentantów kultury innej niż ich własna, nazwa pochodząca z zewnątrz, ze świata pozalokalnego i pozaludowego. Samym «ludziom Polesia», członkom grup etnicznych, taka ponadlokalną tożsamość do niczego nie służy; wydaje się, że nie poczuwają się do niej. Potwierdza to zresztą brak odzewu wśród mieszkańców wsi na różnorakie akcje, podejmowane przez regionalnych działaczy:

[rozmówczyni:] U Pinsku hazeta wychodzić: «Paleski Kraj»... jąkają to dla Paleśsia, paleskaja... «Pinski Wieśnik», iii jak, ja jej nie baczyła, toj haziety... Jana wychodzić na naszaj jak my tut haworym, tak i jana tak i wychodzić na takoj mowie. [...] Byli u nas takije, szo chacieli nas wydzielić, addzielnuju mowu, paleskuju.

[etnograf:] Tak?

[rozmówczyni:] Byli. Ale nie prynimalosia sieriozna eta.

[etnograf:] Chto eta rabił?

[rozmówczyni:] No, tam w Pińskie mnoho takich. [Wólka Wtoraja, rej. luniniecki]

Ale rzeczywistość nie jest prosta. Nasze ((poszukiwanie Poleszuków» daje, podobnie jak «poszukiwanie Polesia» wyniki co najmniej niejednoznaczne.

3. 2. Kwestia identyfikacji z etnonimem Poleszuk

3. 2. 1. Poleszucy to nie my.

Wydaje się, że w deklaracjach typu ((Poleszucy to nie my», «tacy tu nie mieszkają», znajdujemy potwierdzenie konstatacji Józefa Obrębskiego, dotyczących ((przerzucania wizerunku Poleszuka w głąb terytorium poleskiego» (Obrębski, 1936b, s. 7 - 9):

[etnograf:] Tutaj jest Polesie?

[gospodyni:] No, Polesie, Polesie.

[etnograf:] To pani jest Poleszuczką?

[gospodyni:] Nas nie nazywają Poleszuki, to tam jeszcze dalej. Nas nie.

[sąsiadka:] Nie Poleszuki. Eto homelska oblast' tam Poleszuki. Tudy Poleszuki jest, do Homela. [...]

[gospodyni:] Uże Perebrody, Ukraina 12 km od nas, tam uże naczynajetsa rowienska oblast'. Tam prawdziwe Poleszuki. My byli tam na Polesie, nas wywozili, jak front szedł. Dwa miesiące my byli tam daleko u tych Poleszuków, prawdziwych Poleszuków. [Koszara Olmańska, rej. stoliński]

3. 2. 2. Tak, to my jesteśmy Poleszukami

Rejestrowaliśmy też sytuacje dokładnie przeciwstawne - - jednoznaczne deklaracje poleskości:

[etnograf:] Kto eto Polieszuki, gdzie oni żiwut?

[rozmówca:] My? No my sczitajemsa Polieszuki. [Olmany, rej. stoliński]

3. 3. 3. Może tak, może nie...

A także sytuacje pośrednie, mianowicie takie, w których określenie Poleszuk jest znane, ale nietrudno się zorientować, że zostało zapożyczone z zewnątrz. Jest słabo przyswojone, nie stosowane jako słowo z własnego słownika:

[etnograf:] A ludzie, którzy mieszkają na Polesiu, to Poleszuki?

[rozmówca, niepewnie:] No, Poleszuki... [Dworec, rej. łuniniecki]

3. 3. 4. Nie wiem...

Bywa i tak, że określenie Poleszuk nie służy jako «etykietka» ani do samoidentyfikacji ani do identyfikacji innych; jest nie używane, a może nawet nieznane:

[rozmówczyni:] Poleszuki? A, ja nie znaju... Ja wam, jak skazadć, ja sama nie znaju. Czi to Poleszuki, czi to... Ja nie znaju, u nas tak nie nazywajut.

[etnograf:] A tyje ludzi, szto za riekoj, za Horyniem żywuć, to Poleszuki?

[rozmówczyni:] To stoliński rejon, to Stolin.

[etnograf:] A Paleszuki? Można skazać, szto w Almanach żywut Paleszuki?

[rozmówczyni:] U nas hetoha... Ja nie czuła Poleszukou, u nas nie maje.

[etnograf:] A gdzie żywut Paleszuki?

[rozmówczyni:] Ja znaju, dzie? Mo niedzie i takie nazwańje je... A u nas poka nie. [Olmany, rej. stoliński]

3. 3. 4. 1. Poleszuk to co innego

Warto odnotować też przypadek szczególny: określenie Poleszuk nie jest znane jako etnonim, jest natomiast antroponimem. Nie oznacza "mieszkańca Polesia"; jest nazwiskiem, przy czym związek etymologiczny między nimi nie jest uświadamiany:

Familia jest Poleszuk. [Wielemicze, rej. stoliński]

3. 3. 5. Poleszuk. czyli Polak

Wreszcie, zbiorowym etnonimem są określenia inne niż Poleszuk. Spotykaliśmy się zwłaszcza z podkreślaniem przez naszych rozmówców ich związku z przedwojenną Polską:

Polaki my wszyscy, bo żyli pry Polszczy, w szkolu chodzili. [Wólka Wtoraja, rej. łuniniecki]

Jest to, najwyraźniej, identyfikacja ponadlokalna, państwowa. Na jej znaczenie zwracał uwagę Józef Obrębski, wskazując na «polityczne utożsamianie się ludu, zamieszkującego dane terytorium państwowe, z władzą, sprawującą nad nim rządy» (Obrębski, 1936a, s. 427). Niejasne jest tylko, na ile mamy tu do czynienia ze świadomą samoidentyfikacją ponadlokalna, a na ile ze swoistym nominalizmem — utożsamianiem się z «etykietkami», przejmowanymi automatycznie od kolejnych, zmieniających się na tym terytorium w ciągu dziejów, administracji państwowych.

Oto przykłady dialogów, potwierdzających ten — nominalistyczny — sposób myślenia:

[etnograf:] Wy kim sczitajecie siebia? Bielarusami?

[rozmówca:] Bielarusami. No Brudzkij-Stiepmkowskij eto ku Litwie...

[etnograf:] A chciałby pan, żeby tutaj teraz była Polska?

[rozmówca:] No, to ja bym był Polak. [Wielemicze, rej. stoliński]

albo:

[etnograf:] Nazywajut was Poleszuki.

[rozmówca:] Poleszuki nazywajut.

[etnograf:] A wy sami siebia kak nazywajetie, toże Poleszuki iii insze?

[rozmówca:] Bielarusy nas... Wszystkie Bielarusy.

[etnograf:] A Poleszuki to toże Bielarusy?

[rozmówca:] No, byli tut w Polsze i nazywajut Poleszukami.

[etnograf:] Ot cziewo eta nazwańje: Poleszuk?

[rozmówca:] Nu, eta od Polszy idziot. [Wielemicze, rej. stoliński]

4. Pytanie czwarte: czy dzisiejsi ludzie Polesia są Białorusinami?

Dzisiejsi ludzie Polesia, obywatele Białorusi, niewątpliwie «politycznie utożsamiają się» z państwem, w którym mieszkają. Identyfikacja ta znajduje powszechne potwierdzenie w rozmowach, jakie przeprowadziliśmy. Określenia Białoruś, Białorusin, język białoruski pojawiają się odruchowo, jako automatyczne skojarzenia w odpowiedzi na nasze pytania, dociekające tożsamości rozmówców:

etnograf:] Olmany na Polesiu, czy na Białorusi?

[rozmówca:] Bielarusia nazywajetsa. Bielarusia. [Olmany, rej. stoliński]

czy:

[etnograf:] A nazywali was Poleszuki?

[rozmówczyni:] Jak kto. Jak kto.

[etnograf:] Kto tak zwał? Polaki iii drugije?

[rozmówczyni:] O, kuda pójdziesz, pojedziesz, eta zapadnyje Bielarusy. Zapadnyje Bielarusy. Na nas. Jest też wastocznyje Bielarusy. [Wielemicze, rej. stoliński]

lub też:

My prosto, kak wam skazat', uże kak siejczas nacja Bielarusy, wsio. U nas my nie Rosija. A u nas my Bielorusy. My jest' fakticzeskije Bielarusy, wot. [Kaczanowicze, rej. piński]

Szczególnie ciekawie, jak sądzę, rysuje się kwestia postrzegania przez mieszkańców Polesia własnego języka. Przypisywanie (lub nie) swojej mowy do jakiegoś języka standardowego, sytuowanie jej w obrębie języków sąsiednich (podobieństwa — różnice — opozycje) i wartościowanie pod kątem funkcjonalnym, estetycznym i emocjonalnym składa się na swoisty obraz własnego języka, który z kolei jest istotnym składnikiem wizerunku własnego grupy i jednym z czynników tworzenia szerszej, ponadlokalnej tożsamości. Mieszkańcy Polesia mówią, jak wiadomo, dialektami poleskimi, na południe i północny zachód od Prypeci -północnoukraińskimi, na północny wschód od Prypeci - białoruskimi przejściowymi ku ukraińskim. Sami jednak użytkownicy tych dialektów określają j e jako jeży k białoruski albo, znacznie rzadziej, pros ty, i zaprzeczają wszelkim jego podobieństwom z ukraińskim. Tak jakby rozumowali: «ponieważ mieszkamy w kraju, który nazywa się Białoruś, to nasz język nazywa się białoruski». Mają przy tym pełną świadomość, że język, którym mówią, to nie białoruszczyzna literacka, tylko gwara — język «zmieszany, prosty»:

[etnograf:] Jak nazywajetsa mowa, na kakoj tu haworycie?

[rozmówczyni:] Bielaruska. Nie, nie ukraińska u nas. Nie, u nas nie ukraińska. Bielaruska.

[etnograf:] Ona podobajetsa na ukraińsku?

[rozmówczyni:] Nie, Ukraina druhi jazyk żeż. [Olmany, rej. stoliński]

czy:

[etnograf:] Jak tut haworać, na jakoj mowie?

[rozmówczyni:] My howorym tak, jak ot, u dierewni howorat. Po prostu. Po ukraińsku ne howorym, a tak jak ja —prosto. Po prostom. Podobne na polski.

[etnograf:] Podobne na ukraiński!

[rozmówczyni:] Na ukraiński nie! Tut ukraińskich ne ma i ne blyzko. Bolsze, wot, k Polsze podchodim. [Kaczanowicze, rej. piński]

albo:

[rozmówca:] Naszoho jazyka wsie panimajuć, a my uże niczejewo nie panimajem. U nas ni żydouskowo ni cyhanskowo. A nasz wsie znali. I Cyhany i żydy i Polaki nasz jazyk znajuć. [etnograf:] Jak nazywajetsa etot jazyk? [rozmówca:] Biełaruski. [Wielemicze, rej. stoliński]

Czy takie deklaracje są świadectwem unaradawiania się lokalnych społeczności Polesia? Nabywania przez nie podmiotowości: obywatelskiej, narodowej? Czy przeciwnie — ich państwowego i narodowego nihilizmu, konformizmu, koniunkturalizmu? Czy Józef Obrąbski uznałby taki stan rzeczy za etap opisywanego przez siebie procesu dezorganizacji, rozpadu grup etnicznych, czy też za następne już, bardziej zaawansowane stadium powstawania narodu? Nie tylko te pytania, ale również wiele innych oczekuje odpowiedzi.

 

Ëłňŕđŕňóđŕ:

I.U.Czakwin. Palessie // Etnahrafija Biełarusi. Encyklapedyja. Mińsk, 1989. S. 378.

J.Obrębski. Dzisiejsi ludzie Polesia // Przegląd Socjologiczny, t. 4, nr 3-4, 1936a. S. 414-446; 1936b, Problem etniczny Polesia//Sprawy Narodowościowe, t. 10, nr 1-2, 1936b.S. 1-21.